<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Jan Grześkowiak prowadzi oborę zarodową ”> 
<author_1=”W. Kuczyński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="2">
<date=”1954-02-03”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Oczy ślizgają się po tabliczkach zawieszonych nad każdą krowa: „Adela A”, „Adela B”, „Adela D”, „Adela F”, „Adelwira”, „Adelumna”, „Arka” i „Arkowira”. Matką tego stada jest krowa stojąca po lewej stronie z brzegu: „Adela A”, urodzona w 1938. Matką, babką, prababką — tak można by wymieniać aż do szóstego pokolenia. Tyle tu jest pod wspólnym dachem jej potomstwa i potomstwa po potomstwie. Istny matriarchat.
Młody przychówek ma w oborze Grześkowiaka swój „pokój dziecinny”. Jest to „pokój” bardzo wątpliwej ciepłoty, otwierający natomiast nieograniczone możliwości korzystania ze świeżego powietrza. Mówiąc fachowo — Grześkowiak za poradą powiatowej służby zootechnicznej, a szczególnie instruktora Dutkowiaka zastosował od jesieni ub. roku zimny wychów cieląt.
Zrobił to w takim zakresie na jaki mógł sobie pozwolić. Dobudowana do obory część budynku z drzwiami zawsze szeroko otwartymi na ogrodzony okólnik — oto opis najprostszy. 
Bez różnicy na to czy jest ciepło, czy siarczysty mróz, cielęta Grześkowiaka, 4 sztuki, lwią część dnia spędzają na
okólniku. Mróz, a one brykają po śniegu, gonią się w kłębach pary. — Popatrzcie — cielęta obstąpiły już Grześkowiaka, przyjaźnie go zaczepiając — jak sklepione są ich klatki piersiowe, jaka gęsta sierść. A karki — zwróćcie uwagę — jakie silne, jak świetnie rozwinięte umięśnienie. Ten buhaj skończył przedwczoraj dwa miesiące.
Ważyłem. 110 kg czyli o 35 kg więcej niż przewiduje tabela przyrostu. Inne rozwijają się niegorzej.
Cielęta Grześkowiaka z zimnego wychowu wagą wyprzedzają kalendarz co najmniej o miesiąc — dwa. Zdrowiem, siłą, żywotnością mogą iść o lepsze z cielętami starszymi od nich i o pół roku. — Dobrze — mówi Grześkowiak — poradził mi Dutkowiak z tym zimnym wychowem.
*
Pietyzm z jakim Grześkowiak otacza wszystkie dokumenty dotyczące pochodzenia jego krów, można by porównać (przepraszam tu naszego hodowcę) ze stosunkiem arystokratów do ich dokumentów heraldycznych.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
